![]() | |||||
|
Link 20.02.2011 fotografia sama prawda ![]() Znalezione w kwiaciarni. Komentuj (4) Link 16.01.2011 różności takie tam Lakier schnie, kot śpi. Prawie mała idylla. ![]() ![]() ![]() ![]() Komentuj (7) Link 02.01.2011 fotografia 2010/2011 Dopiero co widziałam gdzieś słowa "Tomorrow is December". Grudzień minął w biegu, nawet nie zdążyłam zarejestrować, że to był cały miesiąc. Chyba postanowił udowodnić prawdziwość zasłyszanej teorii, że szczęśliwe są te lata parzyste. Nie zdążył nadrobić wszystkiego. Ale pomimo nawału pracy, przemęczenia i wczesnych zmierzchów, pokazał, jak wiele daje mi to wąskie grono ludzi, których, wyczulona na punkcie swoich personalnych dystansów, przytulam składając życzenia. Którym mówię "Wszystkiego najlepszego" nie na odpieprz, by było krócej, ale dlatego, że naprawdę życzę im wszystkiego naj. Wszystkiego, czego pragną, czego potrzebują i czego jeszcze nie wiedzą, że mogą potrzebować i pragnąć. Rok 2010 nie był zły. Nie był rokiem rewolucji, ale czasem przygotowań. Nawet jeśli nie do końca rozumiem, do czego. Wracanie do tych samych punktów nie było deptaniem w miejscu, a zataczaniem kręgów, by uczyć się po drodze. Zostało kilka nieodrobionych lekcji i nie podjętych prób. Różne małe status quo, których zmiany nie mam odwagi zaryzykować. Zmieniło się jednak coś w podejściu do nich. Dlatego nie zrobiłam prawdziwej listy postanowień noworocznych. By nie popadać w obsesyjne dążenia. Postanowiłam tylko kilka rzeczy małych, bardziej sposobów niż celów. O tych Wielkich przecież i tak nie zapomnę. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Komentuj (6) Link 25.12.2010 koty kosz słodkości ![]() ![]() Komentuj (5) Link 25.12.2010 czytam, oglądam Agora Zauroczyły mnie całkowicie zdjęcia (ach, te ujęcia z góry, te światłocienie we wnętrzach) i dynamika relacji między bohaterami. Ta ostatnia pokazana za pomocą spojrzeń, gestów, niby bardzo oszczędnie, ale niezwykle wyraziście. Nie mówią, nie robią, nie ujawniają prawie nic, zachowują dystans i półoficjalne formy, ale wiemy, że wewnątrz aż kipi od emocji. Może pod względem fabularnym film jest dosyć prosty. Właściwie nie ma intryg polityczno-religijnych, do jakich przyzwyczaiły ostatnio seriale o starożytnym imperium rzymskim. Nakreślone jest, że takowe istnieją, ale bez zagłębiania się we wszystkie subtelności. Przez co w warstwie fabularnej może robi się trochę takie "Quo vadis" na odwrót. Tyle, że "Quo vadis" nie cierpię z powodu naiwności i wyidealizowanej, a jednocześnie bardzo powierzchownej miłości, od której się robi niedobrze (I nie mam nawet na myśli ekranizacji, ale powieść samą w sobie). Za to film Amenabara uważam za przepiękny dzięki temu, jak umiejętnie potrafi budować nastrój. Bardzo lubię też Rachel Weisz, która z buźką prawie jak u "Amelii" i oszczędną mimiką potrafi, nie mam pojęcia jak, wydobyć mnóstwo sprzecznych i zagadkowych emocji. Z żalem i złością patrzyłam na sceny niszczenia biblioteki aleksandryjskiej oraz odczytywania przez biskupa Cyryla fragmentu, wedle którego kobieta ma być skromna i posłuszna. I tak sobie myślę - przyznam się, że nie po raz pierwszy w życiu - czy gdyby chrześcijaństwo nie stało się dominująca religią, nie żylibyśmy teraz w świecie pod niektórymi względami (nie mówię, że pod wszystkimi, ani nawet większością. Żal mi tylko pomników i ksiąg) lepszym. Komentuj (2) Link 11.12.2010 czytam, oglądam Jeanette Winterson "Płeć wiśni" Indianie z plemienia Hopi posługują się językiem równie wyszukanym i bogatym jak nasz, ale nie ma w nim czasu przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. Takie rozróżnienie nie istnieje. Co nam to mówi o czasie? Dziś już wiadomo, że materia, rzecz najbardziej konkretna i najlepiej nam znana, coś, co można wziąć do ręki i z czego zbudowane jest nasze ciało, to po większej części pusta przestrzeń i punkciki światła. Co nam to mówi o realności świata? Komentuj (1) Link 10.12.2010 koty Maurycy odkrył laptopa Laptop mu się spodobał, bo bronił go jak swojego terytorium. Tak gorliwie, że bronił nawet przed własnym ogonem. ![]() ![]() Komentuj (8) Link 25.11.2010 różności żuraw ![]() Trochę koślawy wyszedł. Dlatego teraz przechyla łepek, jakby patrzył na mnie z wyrzutem. Komentuj (4) Link 21.11.2010 różności listopad ![]() ![]() Zdjęcia bez związku z treścią. Do pewnego projektu. Jedne z niewielu zrobionych ostatnio. Chodzę z kieszeniami pełnymi zaskarkanych chusteczek. Układam w głowie kiepskie haiku o brzydkim listopadzie. Wprowadzam w życie łańcuszek "podaj dalej" - z dobrymi uczynkami nie naprawiającymi porządku świata, ale wywołujących pojedyncze uśmiechy. Nie z tego gatunku dobrych, co przeprowadzanie staruszek przez jezdnię. Raczej spełnianie czyichś malutkich marzeń. To chyba dlatego, że nie wierzę w skuteczność działań na wielką skalę. Nie można naprawić świata. Ale jeśli skumuluje się pozytywne nastawienia, świat zmieni się sam. Myślę też, że w czwartek dokonałam swojego pierwszego nieistotnego cudu.* Powstrzymuję się przed czekaniem na kolejny. * - Bywają pomysły metafizyczne w książkach fabularnych, które zapadają mi w pamięć. Najbardziej Mozaika i chaos z Carrolla, i z Kereta pochrzanione zaświaty dla samobójców, gdzie można dokonywać cudów, ale tylko mimochodem, gdy to coś nieistotnego, na czym nikomu nie zależy. Najlepiej, gdy nikt nie widzi. Komentuj (5) Link 14.11.2010 różności lubię Naznaczyła mnie Zuzanka. Sama nikogo nie naznaczę. Przede wszystkim dlatego, że nie miałam dość czasu, by nawiązać i utrzymać tutaj blogowe przyjaźnie (z paroma wyjątkami ludzi, co pisali papierowe listy, gdy byłam offline). Trochę też, że to trochę łańcuszkopodobne. Będąc początkującą internautką przesyłałam dalej wszelkiego rodzaju łańcuszki, a mimo to nie zdarzyło się, bym wygrała w totolotka, by wieloletni obiekt westchnień mnie pocałował, ani chociaż, by moi byli przełożeni dostali wrzodów na tyłku.* Kiedy nie wysyłałam łańcuszków, też nie stało się nic z powyższych, ale i mi cegła na głowę nie spadła, nikt nie pobrał kredytów na moje nazwisko, ani nie przejechał mnie autobus. Jakkolwiek. 10 rzeczy, które lubię (w kolejności absolutnie przypadkowej): 1. Słuchać odgłosów burzy za oknem. Zwłaszcza latem i zwłaszcza kiedy jest ciemno. Wtedy wystarczy nawet sam deszcz, bez piorunów. 2. Rozmowy, które toczą się swobodnie, bez krępujących chwil, gdy wyczerpał się temat i nie ma pomysłu co teraz, płynnie przechodząc od kuchni do polskiego kina, od socjalizmu do bólów miesiączkowych, od telewizji do wspomnień z przedszkola; które jakby nigdy nic, bez wstępów, podejmują wątek w miejscu, gdzie skończył się dwa tygodnie wcześniej. 3. Pierogi. Ostatnio jadłam z serem i brokułami. 4. Zbiegi okoliczności, które pozwalają myśleć, że może wszechświat nie zawsze jest obojętny i nieprzyjazny. Na przykład: nie wiesz jak podejść do jakiejś sprawy, a przypadkiem spotykasz znajomego, który się nią zajmuje; opowiadasz komuś o swoich ulubionych butach, które rozpadły się ze starości i chciałaś kupić drugie, ale już tego modelu nie produkują od dwóch sezonów, a dzień później z nudów przeglądając allegro, trafiasz na identyczne, nienoszone, w twoim rozmiarze; ze wszystkich słów, jakich można użyć na pożegnanie wobec znajomej z pracy, z którą jest się na "ty", ktoś wybiera akurat "trzymaj się", nie mając pojęcia, że jesteś z jakiegoś powodu o krok od psychicznej rozsypki; przypomnasz sobie o sprawie, którą odpuściłaś i okazuje się, że jeszcze jest aktualna i można do niej wrócić. 5. Jeździć pociągami. Najlepiej dalekobieżnymi, nie są tak zatloczone ponurymi, zmęczonymi, nie uśmiechającymi się ludźmi. Bardzo podoba mi się idea bycia wiezioną z punktu A do puktu B bez potrzeby martwienia się o drogę. Wsiadasz i dopóki nie wysiądziesz, możesz się czuć zwolniona z uważności i stresów i zająć się czym chcesz. 6. Nosić sukienki i spódniczki. Nie wbrew i pomimo ograniczeń, a właśnie ze względów praktycznych - bo spodnie miałyby ubłocone i powycierane nogawki oraz zagniecenia w kolanach. 7. Żurawinę. Świeżą, suszoną, w jogurcie, w zapachu świeczek, w żelu pod prysznic, w postaci konfitury do smażonego w panierce sera camembert. 8. Kupować kolczyki i szale lub chusty. Kolczyki muszą być lekko etniczne lub retro, przynajmniej udające rękodzieło. Chusty kupuję często w second handach, zupełnie nieplanowo, jak akurat coś mi się spodoba. 9. Czytać. I choć głównie beletrystykę, w sporej części fantastykę, to i tak od książki oczekuję, że powie mi coś o ludziach, o świecie i o mnie samej. Co akurat dobrze przedstawia cytat, który przedwczoraj znalazłam: „Czytamy książki, by odkryć kim jesteśmy. To, co inni ludzie – prawdziwi czy wymyśleni – robią, myślą i czują, jest bezcennym przewodnikiem w rozumieniu, kim jesteśmy i kim możemy się stać" - Ursula K. Le Guin. 10. Kolory jesieni. Tej słonecznej, nie tej szarej. Jeśli chodzi o moje ulubione, z jesiennej palety wyłamują się tylko turkus i fiolet. * - Oczywiście, macie rację, jeżeli Wam podpadło, że jestem w tym wieku, iż będąc początkującą internautką nie dorobiłam się jeszcze obiektów wieloletnich i byłych przełożonych. Ale z punktu widzenia prowadzenia narracji, nieźle by to wyglądalo. Komentuj (5) Poprzednie |
Kategorie wpisów: koty(32) Archiwum: 2011 Linki:
Kuźnia Literacka - czasem się udzielam powered by Ownlog.com & Fotolog.pl |
||||